hhh

Loading...

sobota, 24 marca 2012

Wypoczynek :)

Hej!
Nie spodziewałam się,  aż takiego zainteresowania poprzednim postem.
Szczerze, to byłam w szoku patrząc na statystyki, a tam jednego dnia 200 wyświetleń mojego bloga.
Wiem, że dla niektórych to niewiele, ale jak dla mnie, to sporo :)

Jutro z rana jedziemy jeszcze do moich dwóch ciotek wręczać kolejne zaproszenia, a później wracamy do Gdańska i idziemy na chrzciny. W końcu trochę hmmm... 'odpoczniemy' ;)

Najważniejsze, że choć na chwilę odłożymy pracę na bok ;)

 oby 'do lata, do lata' :) a to lato będzie piękne :)

A co do pracy, to podczas krótkiej wymiany zdań z CiornąOfcą zrodził mi się pomysł na posta ;)
Wiem, że nie każdy czyta na bieżąco komentarze pod postem, więc dodam jeszcze parę słów od siebie :)



Oto parę pytań, które pojawiły się pod poprzednim postem:


Gdzie macie lokalizację? 

Nasza Pizzeria mieści się w Gdańsku Wrzeszczu, na Hallera 169.
Można zamawiać u nas przez internet, oczywiście, polecam naszą stronkę (klik), bo wtedy nie spotka Was żadna niespodzianka, że płacicie więcej niż Wam się wyświetliło (co jest problemem innych portali), ale można zamawiać telefonicznie (i wtedy spotyka Was przyjemność rozmowy ze mną) =)
nasze numery to:  517 453 266, 583 508 606


Warto zamówić spaghetti z sosem pomidorowym, szynką i serem...??

Warto!
I nie mówię, to jak to zwykle pracownik w pizzerii, mówi.
Mówię to, bo wszystkie dania z menu już przynajmniej raz zrobiłam i nieraz zjadłam (no dobra, prawie wszystkie, nie jadłam pizzy z owocami morza, ale tylko dlatego, że nie kręcą mnie te klimaty).
Nasza praca nie polega na tym, że przychodzimy wieczorem po utarg i zamykamy dzień.
O nie. My sami pracujemy na to, by do czegoś dojść.


Ty też tam gotujesz?

TAK :)
I nawet sprawia mi to sporą przyjemność ;) co prawda daleko mi do jakiegoś super szefa kuchni i nawet nie mam odwagi się tak nazywać, ale skoro posiłki smakują i mi ( a jestem wybredna i marudna) i mojemu Mężczyźnie, to chyba źle tego nie robię ;)
O. Ostatnio na przykład nauczyłam się robić sos gorgonzola i wyszedł mi obłędny :)


A może uderzylibyście do pani Gessler?

Hmmm... Wiem, że ta Pani lubi takie ckliwe historie, ale chyba u nas miałaby za mało histerii.
Niestety jedyny konflikt jaki u nas mogłaby wywęszyć, to to, kto usiądzie przed komputerem albo kto pozmywa i skroi warzywa i mięso.
Żadna rewelka i żadnej fascynującej historii by z tego nie ułożyła ;)
A poza tym, 'przyczepi się takie to to i nie odczepi', a za przyprawy znanej czerwonej firmy, podziękujemy. Mamy swoje ;)

Mam nadzieję, że znajdzie się parę osób, które doczytały ten kolejny, dłuższy post, do końca :)
Miłego, słonecznego weekendu!

2 komentarze:

  1. A ja bym zaryzykowała z MG :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Walentynki 2010 albo 2011 ale wydaje mi się, że 11 :)

    OdpowiedzUsuń

za wszystkie ciepłe i zimne słowa dziękuję.
zawsze odwiedzam Autorów komentarzy.

wulgaryzmów i obelg nie toleruję.

UWAGA : najczęściej na pytania odpisuję pod postem ;)