hhh

Loading...

niedziela, 5 lutego 2012

z perypetii pewnej pizzerii...

hej,
jako że praca to jeden z punktów głównych mego życia, nie skłamię mówiąc, że to mój pierwszy dom, to postanowiłam od czasu do czasu uraczyć Was małymi perełkami, które urozmaicają moją codzienną pracę.

Klient: chciałbym coś zjeść. Co państwo mają?
Ja: pizze, obiady, sałatki, makarony...
Klient: a co Pani poleci?
Ja: ale na co ma Pan ochotę?
Klient: na obiad.
Ja: Schabowy czy jakiś kotlet z kurczaka?
Klient: z kurczaka
Ja. W takim razie albo nadziewaną pierś pieczarkami albo po hawajsku.
Klient: ale wie Pani co, ja dawno pizzy nie jadłem. Co Pani poleci?
Ja: na ostro, na słodko, tradycyjnie?
Klient: zjadłbym tak lekko na ostro.
Tutaj podaję numery pizz ostrych
Klient: To ja po proszę pizzę wiejską.
(Pizza jak diabli ostra – szynka, bekon, salami, kiełbasa, ogórek konserwowy...)
Nóż w kieszeni się otwiera.


i jeszcze pokażę Wam małą pieczareczkę ^^

 
cóż... troszkę się jej urosło ;)

 dla porównania - tutaj ze swoją 'normalną' siostrą ;)

Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem :)
Trzymajcie się cieplutko ;*

5 komentarzy:

za wszystkie ciepłe i zimne słowa dziękuję.
zawsze odwiedzam Autorów komentarzy.

wulgaryzmów i obelg nie toleruję.

UWAGA : najczęściej na pytania odpisuję pod postem ;)